Pułapka słowa „chcę”

Od kiedy pamiętam  miałam dużo rzeczy. Zawsze otaczały mnie najróżniejsze przedmioty, gromadzone tak naprawdę nie wiadomo z jakiego powodu. Teraz, kiedy o tym myślę, wiem że były ze mną, bo ja tego chciałam. Przez bardzo długi czas zupełnie nieświadomie zbierałam rzeczy- książki, ubrania i dodatki (te dwie rzeczy przede wszystkim), ale właściwie mam na myśli każdą rzecz- świeczki, ramki, poduszki, koce, pudełka, rzeczy stare, zepsute, czekające na COŚ- okazję, zmianę sytuacji, cokolwiek. Powodów było nieskończenie wiele. Jedyne czego nie zbierałam to figurki- zawsze uważałam, że ich zbieranie jest głupie i nieuzasadnione, bo ich nadmiar wygląda brzydko, a do tego zbierają kurz i zajmują miejsce. Jak wielką hipokrytką byłam wtedy i dlaczego tak późno to zrozumiałam… o tym napiszę dzisiaj.

       Jakiś czas temu coś mnie tknęło. Choć może to brzmieć głupio, to naprawdę trudno wyjaśnić co było źródłem tego impulsu. Pomyślałam, że ilość rzeczy w moim otoczeniu mnie po prostu przytłacza, że są to rozpraszacze, przez które ciągle czuje jakiś nieokreślony rodzaj niepokoju, którego nie umiem ani uzasadnić, ani konkretnie wskazać jego źródła. Ten niepokój powodował wszechogarniający mnie nadmiar, mnogość wyboru, wewnętrzny przymus uzasadnienia obecności danej rzeczy w moim otoczeniu. To wszystko naprawdę pochłaniało masę mojej uwagi. Pomyślałam, a właściwie zdecydowałam, że czas to uporządkować. Tak, uporządkować. Początkowo taki miałam plan, jakoś to zorganizować. Mnie się zawsze wydawało, że organizacja jest kluczem do tego, żeby żyło nam się łatwiej. Zmieniłam swoje przekonania (pamiętaj, że wszyscy mamy prawo zmienić zdanie!). Doszłam do wniosku, że organizacja i porządkowanie tego co mnie otacza będzie tak naprawdę drogą na skróty i to na ślepo, a w efekcie dojdę nie tam gdzie chciałam. Mogłam oczywiście kupić kolejne dziesiątki pojemników, pudełeczek, koszyków i kartonów (i w sumie chyba pierwotnie taki był mój zamysł), jednak kiedy zaczęłam szukać w sieci informacji na temat organizacji, przypadkiem trafiłam w minimalistyczną blogosferę. Podeszłam do sprawy nieco sceptycznie, ale zaczęłam zgłębiać temat. Dużo czytałam, zdobyłam solidną wiedzę i zrozumiałam. Wreszcie zrozumiałam, że ten niepokój wynikał z faktu, że rzeczy w moim otoczeniu zewnętrznym przejęły władzę nad moimi emocjami.  Jestem osobą raczej refleksyjną, staram się żyć świadomie, dużo myślę nad tym co czuję i co powoduje dane uczucia, jednak nigdy wcześniej nie kojarzyłam moim uczuć z konkretnymi materialnymi przedmiotami, a już na pewno nie łączyłam ich z nadmiarem mojego stanu posiadania. Zaczęłam też czytać książki dotyczące tematyki uproszczania otoczenia i szeroko pojętej drogi do minimalizmu. Te wszystkie tematy z chęcią poruszą również w kolejnych wpisach, ale dzisiaj chciałabym skupić się tylko na jednym wniosku, który wyciągnęłam na początku swojej przygody z upraszczaniem.

                Wpadłam w pułapkę słowa „chcę”, zupełnie bagatelizując słowo „potrzebuję”, zgromadziłam całą rzeszę „przydamisię”, których zadaniem było, jak dziś sądzę, wypełnienie pewnej pustki. Rzeczy stały się substytutami emocji i zaczęły przejmować władzę nad tym jak się czuję i co myślę o sobie. Zaczęłam definiować się przez to, co posiadam. Jest to sytuacja daleka od ideału, którego pragnę- być szanowaną, lubianą, docenianą, za to co wnoszę do życia innych ludzi, w sensie jak najbardziej odległym od konkretnych przedmiotów. Chyba nigdy wcześniej współczesny człowiek nie miał tylu możliwości, co teraz. Właściwie mnogość wyboru stała się moim utrapieniem. Jeszcze większą zmorą było (i wciąż jest) posiadanie możliwości. Jak zgromadziłam te wszystkie rzeczy? Pytałam się po cichu samej siebie, próbując „odgruzować” otoczenie. Odpowiedź brzmi „chciałam to mieć, bo mogłam to mieć”. Dlatego w przyszłości szczerze wierzę w to, że uda mi się zrewidować błędne przekonania, zmienić sposób myślenia o otaczających mnie rzeczach (ale nie dotyczy to jedynie sfery materialnej) i przede wszystkim- działać w inny sposób, taki który nie będzie nosił znamion kompensacji.  Jestem dopiero na początku mojej drogi, ale muszę szczerze przyznać, że odnalezienie źródła niepokoju i podjęcie konkretnych kroków, dało mi olbrzymi spokój.

Jestem niezmiernie ciekawa, jak to wygląda w życiu innych ludzi. Właściwie poniekąd szukam potwierdzenia, że nie jestem w tym problemie odosobniona. Czy Wy wpadacie w pułapki współczesnego świata? Czy zbieracie zbędne rzeczy? Otaczacie się nadmiarem? Czy w ogóle kiedykolwiek myśleliście o tym?

Reklamy

5 myśli na temat “Pułapka słowa „chcę”

  1. W pułapkę „przydamisów” wpadłam chyba po tym jaz zaczęłam zarabiać, to nie było co prawda tak od razu, ale rzeczy się nawarstwiały a wraz z nimi jakiś wewnętrzny chaos. Po dość lekkiej lekturze Lekcje madame Chic zaczęłam odgruzowywać przestrzeń ( szczególnie szafy). W moim domu nie jest co prawda idealnie, ale na pewno lepiej i mam więcej przestrzeni, również tej do myślenia. Fajnie, że udało ci się zlokalizować przyczynę swojego dyskomfortu. Trzymam kciuki za powodzenie.

    Lubię to

  2. Oczywiście, że wpadam w taką pułapkę, chociaż przed laty byłem niesłychanie dumny z tego, że tak niewiele posiadam. Próbowałem odgracać mieszkanie, jakoś porządkować, ale to była praca godna Syzyfa. Dużo do myślenia dała mi książka Marii Konde „Magia sprzątania” – na poczatku zeszłego roku zmierzyłem się z posiadaną ilością rzeczy oko w oko. I masa opuściła mój dom, ale wiem, że zbyt mało. Najgorszą częścią pozbywania się rzeczy jest ich oddanie – niektóre są przecież dobre i sprawne. Jakoś tak nie mogę ich po prostu wyrzucić na śmieci…

    Lubię to

  3. Ja też już nieraz o tym myślałam i uważam, że ludzi o wiele za dużo wpada w pułapkę „chcę”. Mają np. tv, kupują większy, potem większy i większy. My siebie uważamy raczej za minimalistów, nie mamy nie wiadomo jakich wymagań co do ubrań, sprzętów etc., mają być po prostu użyteczne, dobre i praktyczne. Jednakże coś mam z chomikowania i trzymania starych rzeczy w nadziei, że się przydadzą jeszcze, więc coś z tego we mnie może tkwi?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s